Sen i wizja samobójstwa, które się sprawdziło.

Budzę się w środku nocy. Gdy tylko pomyślę o tym co się zdarzyło przed chwilą mam ciarki na plecach. Wiem jednak, że to ważna wizja, która wtargnęła mi się podczas snu nie bez powodu.
Niedawno wróciłem do praktyki OOBE i tak jak przed laty, tak i teraz pojawiają się spontaniczne wizje i sny prorocze. Tym razem jednak moją intencją jest pomaganie ludziom w ramach TAO. Jedną z form pomocy jest odnajdywanie zaginionych osób. Czyżby to z tego powodu doświadczyłem tej makabry?

Sen przebiega w zwyczajny sposób. Jestem w mieszkaniu wraz z żoną, gdy niespodziewanie nagle ktoś się włamuje. Sceneria się zmienia. Z perspektywy trzeciej osoby widzę kłótnie i szamotaninę 3 albo 2 osób.
Mężczyzna lat 40-50 wydaje się być ofiarą napadu. Jest bardzo wystraszony – co tutaj się dzieje?
Stoi oparty o stół roboczy, gdy naglę czuję zasysanie. Wcieliłem się w jedną z osób atakującą mężczyznę. Emocję napływają bez pytania o moje zdanie i utożsamiam się z całą sytuacją w ciągu sekundy.
Chcę go zabić – nie wybaczę mu! – Przecinam nożem kark, jednak nie udało mi się go zabić, poza spowodowaniem krwawienia. Czasami przełączam się między dwoma mężczyznami. Ostatecznie jako agresor chwytam za głowę mężczyzny i łamię ją w dół tym samym powodując śmierć. Czuję pod rękami chrupot kości karku.

Budzę się z dreszczami. – A co jeżeli zacząłem świrować?

Już przed snem czułem dziwne emocje, być może to jest ich projekcja. No nie, ale w taki masakryczny sposób? Nigdy mi się to nie zdarzyło – coś jest ewidentnie na rzeczy.

Połączenie lęku, strachu i agresji tak silne, że chciałem o tym wszystkim jak najszybciej zapomnieć.

Włączam komputer i pierwszą czynnością jaką wykonuję jest wejście na grupę- Praktyka OOBE, intuicji, jasnowidzenia – zrzeszenie ludzi praktykujących. – to jest już mój nawyk. Patrze na nowe posty i prośby dołączenia.

Pierwszy z brzegu post jaki pojawia się moim oczom ma następującą treść: „Potrzebuje informacji na temat gdzie ten człowiek przebywa i co z nim się stało?„

Patrzę na dołączone zdjęcie – To mężczyzna z mojego snu! Już wszystko staje się dla mnie jasne.

Kontaktuję się z osobą, która wstawiła ten post – kolegą zaginionego i oferuję swoją pomoc. Wstrzymuję się jednak z zrelacjonowaniem mojego snu – zacznijmy na spokojnie, nie chcę niepotrzebnie wzbudzać smutku i negatywnych emocji.

Otrzymuję wiadomość, że zaginiony (Z) nie wrócił z pracy. Przypominam sobie sen by zweryfikować okoliczności. Wszystko działo się jakby w lesie w drewnianej chatce. Nie widziałem drewnianych elementów, ale z jakiegoś powodu wiedziałem, że ta drewniana chatka ma duże znaczenie i jest gdzieś tam „w tle”. Wykonuję wizję – pojawiają się skojarzenia ze stodołą. Stodoła nie ma dla mnie żadnego sensu, ale wiem z doświadczenia że nie można kierować się logiką w takiej sytuacji.

Jedno było dla mnie pewne. Ktoś z pracy „Z” chciał go zabić – ten stół roboczy ze snu mógł mieć związek. Przyjmuję więc taką hipotezę.

„Czy po drodze z pracy do domu jest jakiś las? pytam się kolegi zaginionego (K).

Nie otrzymuję konkretnej informacji więc proszę o dane – nazwę miejscowości.

„On mieszka w stodoły a pracował w prusy jako elektryk „ – otrzymuję wskazówkę od K.

 

 

Bez zastanowienia wchodzę na google maps i wpisuję nazwę miejscowości -”sto – do -…” – zaraz zaraz… „Stodoły” – to jedna ze wskazówek z wizji. Czyżby o to właśnie chodziło? Przekonuję się, że mój sen oraz wizja ma coś wspólnego z rzeczywistością. Z czasem jednak pojawia się masa wątpliwości. Zwiększają się one gdy pytam o domek/altanke. K nie wie o niczym takim.

„Dobra, muszę do tego podejść na spokojnie” – zazwyczaj wyobrażam sobie na opuszkach palców wskazującego i środkowego krążek z avatarem -zdjęciem osoby (jak z facebooka), której dotyczy wizja. Taki wyimaginowany krążek przyczepiony do palców przykładam do czoła i pulsuję. Tym razem chcę zastosować podobną metodę, tylko że z wydrukowanym zdjęciem przyczepionym do palców.

Drukuję zdjęcie i dzieje się coś absurdalnego. Zamiast całej sylwetki wydrukowała się tylko głowa. Drukowanie poprzestało na tym fragmencie z niewiadomej przyczyny. – to dla mnie dodatkowy znak, że głowa Z została skręcona albo urwana – tak jak widziałem to we śnie.

Drukuję jeszcze raz, przyczepiam zdjęcie i przykładam do trzeciego oka. Widzę emocje, czuję emocje – jakby pościg. Nagła zmiana decyzji – impuls który spowodował, że Z zmienił kierunek jazdy – a może po prostu pod wpływem sprzeczki w pracy uderzył w drzewo, lub wjechał gdzieś w okolice drewnianego domku? Trudno jest to rozszyfrować. Emocjonalność wydarzeń zakłada jednak silne zaangażowanie osób trzecich. W tle pojawiają się tory.

Nie mogę tego ugryźć. Próbuję nie myśleć. Zdaję się na uczucia. Przychodzi mi pomysł do głowy by wejść na google maps do miejscowości z pracy i włączyć widok na ulicę. Robię podróż w kierunku Stodół i wczuwam się w energię Z.

Czuję desperację i lęk. Trudno mi się przez to skupić, jednak jadę nadal. W którymś momencie wyczuwam impuls. Znajduję się w miejscu, w którym jest skręt ze znakiem stacji PKP. Coś tutaj się stało– Z podjął jakąś ważną decyzję, jednak jak to się ma do lasu który widziałem? Może las to po prostu symbol drzew? Jeżeli był pośrodku zalesionego terenu, to mogłoby się wydawać że jest to las. Zaczynam kombinować. W okolicy na google street zauważam drewnianą chatkę- jedyną jak się później okazało, na całej trasie.

Wydzielam obszar na mapie i wskazuję strzałką gdzie mogła zapaś decyzja o zmianie kierunku oraz kółeczko z dwoma chatkami.

Wysyłam raport K w którym zawarłem zdjęcia z obszarem koło torów, drewnianą chatką oraz opisem:

Opis elementów snów i wizji:

  • Drewniana chatka/ stodoła – byc może stodoła wskazywała na nazwę miejscowości
  • Las – zalesiony teren, drzewa
  • Szyja/ głowa – coś z głową: naderwanie/zranienie, zanik pamięci (amnezja), upojenie alkoholem/nieprzytomnosć/ depresja
  • Akt napadu/kłótnia – zamieszane są w to osoby trzecie
  • Tory

Staram się ująć moją wizję jak najbardziej delikatnie. Trudno mi ocenić czy pewne wiadomości mają sens udostępnienia i czy K wywnioskuje na ich bazie jakieś wartościowe wskazówki, czy tylko wzbudzą niepokój. Wołam Żonę i pokazuję zdjęcie Z bez zdradzania tajników okoliczności– widzę po jej minie, że czuję to samo co ja – Już jest za późno.

Wypijam drugą kawę. Już chyba nie zasnę puki sytuacja się nie wyjaśni. Otrzymuję od K feedback:

Tak patrzę i się zastanawiam. Przecież ten dom. Jest obok tartaku bynajmniej z tego co orientuje się ale tam nie ma. LasU i to miejSce jest’non. Stop. Odwiedzane b. Tam są dwa sklepy tartak przy tym budynku zaznaczonym kółkiem

Powiem szczerze że ten opis wizji to strzał. Z dziesiątkę bo. To prawda tam cos się wydarzyło i czegoś się bał

Jedynie mi Stary budyneK. Który mi z głowę wszedł i właśnie między drzewami to właśnie nie daleko tego koła czerwonego stara stacja pociągowa

Tam w pracy zdarzył się wpadek ucierpiała z jego win. Żona jego szefa. Straszył go szef mieli starcie

Sytuacja powoli się rozjaśnia, ale tylko połowicznie. Konflikt w pracy się potwierdził. Wiem, że Z jest w lesie koło torów, ale koło stacji przy drodze którą zaznaczyłem lasu nie ma. Musze jakoś rozwiązać ten konflikt. Może więc to jest większe skupisko drzew? – robię łyk kawy parząc sobie język.

Upieram się przy stacji i sugeruję K by pojechał sprawdzić to miejsce. – co ja do cholery robię. Boże, a jeżeli tam nikogo nie ma, jeżeli ja to sobie wszystko uroiłem?

Robię głębszy oddech i piszę do K. Przytłacza mnie ta odpowiedzialność, ale co zrobić. K chyba nie ma nic do stracenia i bez względu na to co mi się przyśniło, logicznym byłoby sprawdzić miejsce z domu do pracy.

Przysypiam na 3 godziny. Dostaję wiadomość od K – nic nie znalazł w regionie, który mu wskazałem.

Jestem pewien, że Z jest martwy gdzieś tam… być może poćwiartowany i schowany w taki sposób, że trudno go znaleźć. Poczucie winy i niepewność zamieniły się w konsekwentne uczucie, że tego dnia policja odszuka w tym miejscu Z. Czuję by zostawić sprawę do czasu wyjaśnienia.

Następnego dnia dostaję wiadomość – Z powiesił się w w lesie Julianowie. Poczułem jednocześnie ulgę i smutek. To były wyczerpujące 2 dni. Zacząłem analizować moje wizję oraz to co się wydarzyło.

A jednak to był las… niepotrzebnie próbowałem logicznie dopasować go do miejsca, gdzie zapadła decyzja o zmianie trasy. Wchodzę na google mapy i widzę że w Julianowie leży najbliższy las w okolicy.

Jedzie się tam przez ulicę…. „Kolejową” która biegnie równolegle do torów. Gdybym wcześniej zobaczył nazwę tej ulicy i „jechałbym” nią wirtualnie, to zobaczyłbym lasy. Myślę, że to znacznie ułatwiłoby poszukiwania i nadało sensu całej wizji.

Udokumentowałem wizję przed wysłaniem do K w formie filmu na youtubie, który ustawiłem jako prywatny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *